Gdzieś tam obok powinniście znaleźć relację z krakowskiego koncertu Flapjack, po którym udało mi się zamienić kilka słów z perkusistą i chyba obecnie liderem tego zespołu. Był to mój pierwszy wywiad przeprowadzany face to face… wiem, że trudno sobie wyobrazić Muflona tracącego dziewictwo ze Ślimakiem, ale właśnie tak było! Powiem Wam, że nie mogłem lepiej trafić; skromne to chłopię, a i wygadane bardzo. Każdemu początkującemu polecam inicjację właśnie z tym panem! Wywiad wyszedł długaśny, więc nie przedłużam niepotrzebnie. Przed Wami garkowy Flapjack, Acid Drinkers, 2tm2,3, Arki Noego, a wcześniej jeszcze kilku innych - Maciej Starosta!


Muflon: Zacznijmy od rozmowy na temat Flapjack, dlaczego tak właściwie zespół ten się rozpadł?

Ślimak: Myślę, że to było spowodowane pewną stagnacją twórczą i koncertową. Na dodatek nie do końca byliśmy zadowoleni z pracy managera, który zajmował się wtedy zespołem. Miałem taką rozmowę z Maciejem Jahnzem, podczas której postanowiliśmy, że powiemy temu naszemu ówczesnemu managerowi, że już nie chcemy, mamy dosyć i nawet gdyby organizował on jakąś trasę, to nie chcemy na nią jechać itd. Właściwie cały zespół się z tym zgodził, spotkaliśmy się praktycznie wszyscy z tym naszym managerem. Oczywiście było dużo tłumaczenia, dlaczego akurat takie są nasze decyzje i kiedy już właściwie klamka miała zapaść, jeden z nas powiedział, że może jednak zagramy tą jedną, ostatnią trasę. Wtedy ta cała godzinna rozmowa została zaprzepaszczona. Takie sytuacje zdarzały się bardzo często. Mniej więcej w tym samym czasie tak się stało, że odszedł perkusista z zespołu Houk, w którym to zawsze po cichu marzyłem, żeby grać. Nadarzyła się okazja, więc zadzwoniłem do Malejonka i powiedziałem, że bardzo mi zależy żeby dołączyć do jego zespołu. On się niepokoił trochę, mówiąc, że przecież mam dwa zespoły, na co ja mu odpowiedziałem, że właściwie Flapjack już nie gra. Skontaktowałem się z Maciejem Jahnzem i zaproponowałem zawieszenie działalności, on się zgodził i tak to się właśnie rozpłynęło. Gdy zacząłem grać w Houku Flapjack jakby przestał istnieć.

M: Odczuliście spadek popularności po trzeciej płycie, która była przecież dosyć trudna w odbiorze?

Ś: Tak, ale uważam, że to było bardziej spowodowane tym, że już Lica po drugiej płycie z nami nie grał. On był taką kultową postacią. To samo przechodziliśmy przecież w Acid Drinkers, gdy Lica odszedł też odczuwało się taki zawód wśród fanów, spowodowany tym, że jego nie ma. Aczkolwiek Acid miał jednak dużo silniejszą pozycję, poza tym miał takiego frontmana jak Tytus, który potrafił to wszystko pociągnąć. Poza tym jednak jako kapela, jako ludzie, to Acid tworzy całość i łatwiej nam przez pewne problemy przebrnąć.

M: Tym bardziej jak się ma za sobą te wszystkie lata, 8 płyt...

Ś: No więc o to chodzi. A we Flapjacku każdy jest z innej beczki, praktycznie z innego miasta i to było bardzo ciężko ciągnąć w momentach, kiedy pojawiały się jakieś problemy. Takie typowo międzyludzkie. Myślę jednak, że teraz, po latach, wszyscy na tyle dojrzeliśmy, żeby akceptować pewne rzeczy i się zgadzać się na nie lub nie. Chodzi po prostu o to, żeby sobie pograć. Traktujemy ten zespół jako dobrą zabawę, można powiedzieć, od czasu do czasu, bo nie jest to kapela, który musi grać. Acid musi grać. Dla mnie to jest życie, coś…

M: Motor napędowy...

Ś: Motor napędowy, coś, bez czego nie mógłbym żyć… Jak się okazało bez Flapjacka mógłbym żyć, aczkolwiek uważam, że ci ludzie w tej kondycji psychicznej i mentalnej, w jakiej są obecnie, są na tyle fajni, że szkoda byłoby to znowu rozwalić.


M: Kiedy był ten impuls, który sprawił, że reaktywowaliście Flapjack i dlaczego nie ma w składzie Licy i Hrap-Lucka?

Ś: Impuls był wtedy, kiedy byłem na trasie z Arką, Robert (Lica – przyp. muf) tam mnie namawiał na nową kapelę, żeby pograć razem. Odpowiedziałem, że bardzo chciałbym z nim grać, ale po tylu latach grania męczyłoby mnie zaczynanie czegoś od początku. Po prostu jestem już stary, też mam rodzinę i wolałbym na przykład odgrzebać coś, co już ma jakąś markę i nawet bez nagrania płyty zrobić reaktywację, pojechać na koncerty i zagrać. Żeby nie zaczynać od suportów i tego wszystkiego. Wiesz, o co chodzi. Mieliśmy pewien komfort...


M: Ze swoimi nazwiskami to i tak nie musielibyście zaczynać totalnie od zera…

Ś: No tak, ale wiesz... już wiedziałem wtedy, że Guzik też tęskni za mocniejszym graniem. Tam nie do końca się układało pod koniec z Homosapiens, więc pomyślałem, że można by się spytać o Flapjacka. Poobdzwaniałem wszystkich, zapędziłem ich do pracy… a rok czy dwa lata przed tą rozmową miał być reaktywowany Jarocin, który w ogóle nie wypalił. Tam Flapjack miał zagrać i myśmy się zebrali właśnie wtedy w tym składzie: ja (przepraszam, że od siebie zaczynam), Maciej Jahnz, Chraplak, Guzik i Gienia. Dlaczego Gienia? Okazało się, że Robert nie mógłby zagrać i Gienia grał na basie, a Chraplak grał na gitarze. Było pełno prób i wszystko naprawdę super chodziło i co? Nie wypaliło…

M: W sensie Jarocin...

Ś: Ten Jarocin, tak...później miała iść kolejna reaktywacja, ta, która była uzgadniana na trasie Arki z Lica. Głupio było nagle Gieni podziękować, bo on jednak był w tym składzie… i co teraz zrobić? To może na trzy gitary? No to spróbujemy, niech Gienia gra na basie, będą trzy gitary. W Lubiążu zagraliśmy w ten sposób i to się okazało troszeczkę niewypałem, więc następne koncerty graliśmy na dwa basy. To było świetne. Były dwie gitary, były dwa basy, które grały momentami to samo, ale momentami zupełnie inne rzeczy. To było nawet niespotykane wśród innych zespołów.

M: Przygotowywany jest nowy materiał Flapjack, słyszałem, że Lica i Perła mają wnieść swój wkład do niej.

Ś: Lica ma wnieść taki wkład, że ma zrobić przynajmniej ze trzy utwory, a Perła taki, że na pewno będziemy u niego nagrywać. Wydaje mi się, że jedyną osobą, która mogłaby dobrze zrobić Flapjacka w tej chwili, oprócz Jacka Chraplaka, to jest właśnie Perła.

M: To będzie raczej powrót do klimatów pierwszej i drugiej płyty niż trzeciej, prawda?

Ś: Wiesz, ciężko powiedzieć, dlatego, że tak chcieliśmy, ale jednak Guzikowi to nie do końca pasuje. Chcemy zrobić coś bardzo pośredniego, co łączyłoby...może nie jedynkę...bo jedynka wiesz, można zagrać na koncertach ze dwa utwory...

M: Też uważam, że jedynka trochę odstaje od reszty…

Ś: ...ale dwójka jest bardzo rozrabiacka i chciałbym coś takiego zrobić, żeby to połączyć niepokój trojki z energią dwójki. Myślę, że to byłoby dobre, bo tak naprawdę takie coś mnie rajcuje najbardziej. Są rzeczy na trójce, które na maxa mnie rajcują, ale nie są grane, np. utwór „Dead Broke”, który jest Jacka Chraplaka.

M: Posiadacie jakieś większe plany na przyszłość, czy po prostu robicie kawałki, gracie koncerty i czekacie, co się wydarzy?

Ś: Tak, robimy kawałki. Problem polega tylko na tym, że zrobiliśmy kilka kawałków, niestety bez Guzika. Robiąc te utwory bez człowieka, który jest de facto decydentem jest troszeczkę bez sensu, bo z sześciu czy siedmiu utworów, które zrobiliśmy zostały zaakceptowane trzy, więc następnym razem już będziemy robić tylko i wyłącznie w jego obecności, bo inaczej to nie ma sensu.

M: Czyli te kawałki się zmarnują?

Ś: To jest marnowanie naszego czasu, rozumiesz. Mamy bardzo szerokie zainteresowania. Interesuję się Toolem, interesuję się Slayerem, interesuje mnie Depeche Mode i podoba mi się, no nie wiem…

Maciej Jahnz wtrąca - "Duran Duran"

Ś: Duran Du... nie, Duran Duran już mi się nie podoba (ogólny śmiech), nie te czasy, ale Kajagoogoo był ok... ale wiesz, podoba mi się Norah Jones, podoba mi się kilka innych zespołów, ale po prostu musi być człowiek, który mnie nakieruje w danym momencie na to, co on chce grać. Jak poczujemy to zagramy, a jak nie poczujemy, to nie zagramy.

M: Masz takie zboczenie, że jak słuchasz muzyki to najpierw zwracasz uwagę na gary, a dopiero późnej na całą resztę?

Ś: Nie, specjalnie się tego wyzbyłem. Przykładowo powiem o Systemie np. Toxicity, wspaniała płyta swoją drogą, wspaniałe piosenki, ale bębny mi się tam brzmieniowo nie podobają. Zagrane są wiadomo, wszystko jest w pytę, tyle, że ich brzmienie mi nie pasuje, ale jakie to ma znaczenie, jeśli płyta jest po prostu rewelacyjna? Szkoda tylko, że na koncertach jest tak… (tutaj zniesmaczona mina, której jednak nie udało się zapisać fonetycznie).

M: Guzik do dziś ma teksty za odsłuchami, nie może się ich nauczyć?

Ś: Za rzadko gramy, to jest to.

M: Nawet na oficjalnej stronie Flapjacka są zdjęcia, na których wyraźnie widać te kartki z tekstami. Nie ukrywacie tego nawet.

Ś: Nie, ja myślę, że trzeba mieć luz. To nie jest jakiś heavy metal, gdzie trzeba robić młynki, być na czarno ubranym i stać w rozkroku, nie?

M: Nie da się ukryć, że po odejściu Licy popularność Acid Drinkers spadła i czy jest to wina tego, że następni gitarzyści nie potrafili unieść jego legendy, czy też po prostu rynek się załamał muzyczny.

Ś: Popatrz na inne kapele, ile ich było, kiedy Lica grał w zespole?

M: No tak, było tego w cholerę…

Ś: I kto gra? Został Acid, Vader, pojawił się Behemoth, Illusion nie ma… jest Lipali, Proletaryat stara się… jest Hunter…

M: Hunter to jednak nie to…

Ś: No to nie to… ale chodzi o te kapele… jakoś tam się starają, ale większości już nie ma, a Acid jednak się trzyma.

M: Dlatego chciałem się też zapytać czy to, ze reaktywował się Flapjack, że np. Tytus dołączył do Homo Twist, to nie jest spowodowane tym, że z Acid już się nie da za bardzo wyżyć?

Ś: Jest tak, to chodzi właśnie o to załamanie rynku i troszeczkę taką biedę w Polsce. Jakbyś zrobił tu bilety za 5zł to by tutaj były fulle, to o to chodzi. Ludzie lubią się bawić, wejść sobie na koncert, wypić piwo, nie? Pewnie, że tak… ale my całe swoje życie poświęcamy temu, żeby grać. Praca powinna być wynagrodzona, to jest nasza praca, jedyna, którą możemy robić i zarazem przyjemność, ale praca. Niby takie banalne to, co mówię, ale tak jest.

M: A teraz z nieco innej beczki. Był robiony nowy materiał na płytę Houk, plany były dosyć zaawansowane… trzy lata minęły i nic się nie stało.

Ś: To też podobna sytuacja była. Maciej Jahnz, grał wtedy w Houku już jakiś czas. Robiliśmy materiał jeszcze z Bolkiem. A jak większość numerów zrobiliśmy to Darkowi (Malejonkowi – przyp. muf) odechciało się grać czadową muzę. Powstało wtedy chyba 5 utworów, jeden z nich jest na nowych Acidach, Lipa śpiewa.

M: Ten drugi Lipy zdaje się, pierwszy strasznie przypomina mi „W Słomę Rąk” Illusion.

Ś: Tak oczywiście, no niestety tak. Ten drugi, to jest mój numer, riffy i wszystko. Chociaż muszę powiedzieć, ze w refrenie jest trochę ręki Macieja, przyznam szczerze, prawda Macieju?

MJ: tak

Ś: Ja go trochę zmieniłem, żeby nie było, ale to jest ręka Macieja.

MJ: …ale to były fajne czasy, nie?

Ś: Z tym Houkiem, nie? No zajebiste.

MJ: Nakręta na maxa, no było fajnie.

Ś: Tak naprawdę to do Flapjacka chcieliśmy na początku Bolka wziąć, ale to jednak inne granie i rozeszło się po kościach. Bolek aktualnie gra w super kapeli – Elvis De Luxe. Świetny zespół. Jeśli będą kiedyś grali koncert to koniecznie musisz iść. Takie old-schoolowe granie typu Queens Of The Stone Age, nawet bardziej Kyuss.

M: Wracając do Acid Drinkers… Jaki masz obecnie stosunek do płyty Amazing Atomic Activity? Ta płyta wyróżniała się z pośród tych z Perłą. Była bardzo Acidowa…

Ś: Bardzo słabo to wspominam, to było robienie na siłę utworów, byle szybko …

M: Moim zdaniem to jedna z najlepszych płyt Acidów.

Ś: Widzisz, moim zdaniem zupełnie nie. (śmiech). Ja tej płyty nie lubię za bardzo, lubię tam numer pod tytułem „Home Submarine”…

M: A to znowu jeden z dwóch, których nie lubię.

Ś: (Śmiech) Lubię też numery, które Perła zrobił, takie dodatkowe

M: Cigarrets…

Ś: O właśnie (tu Ślimak nuci ten kawałek tyrydytytyrydyty), jest kilka fajnych utworów… „My Pick” i jeszcze ten (tu znowu nuci dydydy dgrdgrdgr dędędę …)

M: „Don’t Shoot Me”

Ś: O właśnie!

M: Czytałem ostatnio wywiad z Hoffmanem z Turbo, który stwierdził, ze gdyby to oni powstali w Wielkiej Brytanii, a Iron Maiden w Polsce, to role by się odwróciły i to właśnie Turbo cieszyliby się światową sławą, a o Ironach nikt by nie usłyszał. Myślisz, że Acidzi mogliby bardziej zawalczyć na świecie gdybyście narodzili się w UK?

Ś: Ciężko powiedzieć. Pierwsza płyta była charakterystyczna, była bardzo chwalona w zachodnich pismach, że jest „śmieszne, ale ciekawe brzmienie, że nie wiadomo czy to punk rock czy metal, ale wiadomo, że to jest brylant!”. Takie były recenzje i trzeba było w to zainwestować, np. firma, producent czy manager, mogło się to naprawdę potoczyć bardzo fajnie. Ale nie ma co bić piany. Co do porównania Turbo vs Iron Maiden to jest to dosyć odważne twierdzenie. Może tak, ale wiesz co? Jednak mimo wszystko, biorąc pod uwagę stare Turbo, nie to obecne, to kolesie z Iron Maiden mieli dużo lepsze ryje metalowe. (śmiech).

M: Czytałem też taką Twoją wypowiedź o tym, że kiedyś zespoły miały trochę trudniej, wszystko było gorzej dostępne i trzeba było się nagimnastykować, żeby coś nagrać, zdobyć jakiś lepszy sprzęt itd. Obecne zespoły nie mają takich problemów, dlatego traktują swoje granie o wiele luźniej…

Ś: Oczywiście, że o wiele luźniej!

M: …dlatego trudniej jest im do czegokolwiek dobić, gdyż nie są aż tak zdeterminowani.

Ś: Nie, myślę, że nie dlatego im się trudniej dobić. Bardzo dobrze, że myślą luźniej i nie muszą się pewnymi rzeczami przejmować, bo idą do sklepu za róg i kupują sobie wiele różnych, fajnych rzeczy. Ja musiałem jeździć do Berlina, żeby sobie kupić np. dobre pałki, czy naciągi Remo, czy cokolwiek innego… a młode kapele mają wszystko. Kupują sobie DVD czy video, oglądają dobrych bębniarzy, ściągają wszystko np. z internetu. Myśmy zaczynali słuchając tylko z kaset i organizowaliśmy się jak ktoś w domu kultury wyświetlał koncerty metalowe na jakimś przegranym video, szósta woda po kisielu tak zwana kopia. I to było super, tym się rajcowaliśmy. Nie mieliśmy wzorców, a ci ludzie teraz… gdybym ja miał tyle możliwości, to być może byłbym na dużo wyższym poziomie muzycznym niż jestem obecnie. Ci ludzie w tych czasach tak świetnie grają na bębnach czy na gitarach, że grając w niektórych miastach aż wstyd wychodzić po tych ludziach na scenę, tak grają. Są młodzi, wiesz, może nie mają klimatu, nie maja jakiegoś takiego czadu czy coś, ale instrumentalnie wygrywają takie rzeczy, że kopara opada.

M: Ten czad jest właśnie najważniejszy, umiejętności techniczne powinny służyć czemuś większemu, prawda?

Ś: Zgadza się, ale jeżeli ktoś to ma i ma takie możliwości jak oni, to jest to od razu petarda.

M: Masz swoją stronę internetową (www.slimak.art.pl), Popcorn też ma, a taki Tytus nie ma. Jak to jest, że frontman Acid Drinkers nie ma, a Wy macie?

Ś: Może on uważa, że jest na tyle osobą medialną, że tego nie potrzebuje, a my takie biedaczki, tacy maluczcy, musimy się wspierać stronami. Inaczej nikt by nas nie zauważył.

M: Odwiedzasz swoją stronę?

Ś: Dość często. Sprawdzam, jakie są nowe zdjęcia, czy ktoś przysłał coś fajnego.


...w tym momencie taśma się skończyła, więc rozmowy na temat Dog Family i jeszcze kilku innych kwestii niech pozostaną w sferze domysłów czytelników.

 

Rozmawiał: Muflona
Stage Diver (www.stagediver.prv.pl)


:Perkusiści na Festiwalu Union of Rock w Węgorzewie- Top Drummer 10/11 2006

:Stage Diver

:PopUp Magazine

:Zapytaj Ślimaka /odpowiedzi/

:Co sądzisz o System Of A Down 'Teraz Rock' 12.2005

:Przesłuchanie 'Teraz Rock' 03.2005

:Metal Hammer 12.1998

:Wywiad by Przemek Lucyan

:Wywiad by Grzecho

:Zbiór wypowiedzi w
wywiadach i na chatach

:Hardzone.pl 11.2004

:O płytach Acid Drinkers

:Ślimak o....

:...o Ślimaku

:Czy jesteś przesądny?

www.slimak.art.pl by