> Nota biograficzna

Urodzony 09 . 01. 1971 roku w Poznaniu (Polska)

Pierwszy kontakt z perkusją nastąpił bardzo późno, bo w 1987, czyli dopiero w szesnastym roku życia. Praktycznie po roku grania dołączył do grupy "ACID DRINKERS" a dwa lata później 26 sierpnia 1989, zespół zadebiutował na dużej scenie festiwalu rockowego we Wrocławiu. Kilka miesięcy później odbył się szósty koncert zespołu na festiwalu "Metalmania" w katowickim spodku dla 15,000 fanów ostrego grania. Występ ten otworzył kapeli drzwi do kariery: wieść o nowym, świetnym zespole metalowym szybko rozeszła się po Polsce. Panowie niedługo po tym dostali szansę nagrania płyty, a tym samym kontynuacji kariery.
Ślimak czyli Maciej Starosta pierwszą płytę "ARE YOU A REBEL" nagrał z zespołem "ACID DRINKERS" w 1990 roku która to płyta oraz dwie następne zostały wydane także w Wielkiej Brytanii w firmie "UNDER ONE FLAG " - Music For Nations, a Ślimak z tego okresu kojarzony jest jako "Mangood". Ostatni album "Fishdick Zwei" został wydany w 2010. Razem z Acid's nagrał 15 albumów i trzy koncerty na dvd z lat 95, 98 i 2006.


ACID DRINKERS jest do dnia dzisiejszego najlepszym i najbardziej widowiskowym zespołem thrash metalowym w Polsce. Jego popularność wyszła daleko poza scenę stricte metalową. W swojej historii KWASOŻŁOPY zagrali ponad 600 koncertów. Wiele z nich dziesiątki tysięcy fanów pamięta do dziś - wystarczy wspomnieć choćby występy podczas festiwali jarocińskich, Metalmanii, Węgorzewa, Przystanku Woodstock ,Hunterfestu czy Odjazdów. Na każdym z nich ACID byli gwiazdą pierwszej wielkości. Poprzedzali w naszym kraju występy m.in. DEEP PURPLE, MEGADETH, BRUCE`A DICKINSONA, SEPULTURY, PARADISE LOST, SLAYERA . ACID DRINKERS są zdobywcami FRYDERYKA/najbardziej prestiżowa nagroda polskiej sceny muzycznej/ w latach 1998, 2000 i 2004 w kategorii hard&heavy, a także Złotego Bączka za rok 1998 - nagrody II PR TVP w kategorii najlepszego zespołu. Praktycznie każda płyta w momencie wydania mieściła się w pierwszej trójce listy czytelników METAL HAMMER-POLSKA . Ponadto zostali oni uznani przez dziennikarzy oraz czytelników miesięcznika TYLKO ROCK za jeden z pięciu najlepszych zespołów lat 90-tych. (www.acid-drinkers.com)

W 1993 roku ŚLIMAK razem z LITZĄ (gitarzystą Acid Drinkers) założył równolegle funkcjonujący zespół "FLAPJACK" w którym mieli zaspokoić potrzebę mocnego grania różniącego się stylem od muzyki Acid Drinkers. Efektem tej pracy był pierwszy album "Ruthless Kick" (1994), kolejno "Fairplay" (1995) i "Juicy Planet Earth" (1997) Do tej pory kapela była nominowana do Fryderyka w roku 1994, w kategorii "Fonograficzny Debiut Roku". Flapjack poprzedzał swoimi koncertami występy Dog Eat Dog, Biohazard, Paradise Lost a nawet Faith No More. Zespół zawiesza działalność w 1998 a wznawia w 2004 grając udaną trasę koncertową i zaliczając kilka poważnych polskich festiwali (Przystanek Woodstock, Hunterfest ,METAL UNION ROAD TOUR 2006). (www.flapjack.art.pl)

W latach zawieszenia działalności zespołu Flapjack, krótki ale udany epizod "ŚLIMAKA" z zespołem "Houk" uwieńczony albumem "EXTRA PAN" (2000)

Maciej "Ślimak" Starosta jest także perkusistą zespołu dziecięcego "ARKA NOEGO" założonego przez byłego gitarzystę Acid Drinkers i wokalistę zespołu Houk . Tworzą go małe dzieci, znanych muzyków takich jak R. Friedricha (Litza), D.Malejonka (Maleo), M.Starosty (Ślimak/) i wielu innych. Swoją spontanicznością i entuzjazmem podbiły serca dzieci i ludzi starszych .Siedem albumów to swoisty mix różnych gatunków muzycznych od grania folkowego, reggae, wesołego punk-rocka do muzyki klasycznej. (www.arkanoego.pl)

Od 1994 roku do chwili obecnej Maciej "Ślimak" Starosta ma ważny kontrakt z firmą ZILDJIAN. Używał bębnów firmy: TAMA GRNDSTAR II-brzoza (1990-96), PEARL MMX-klon (1996-99), ponownie TAMA STARCLASIC- klon (1999), DW- klon (99-2000), ponownie PEARL MMX-klon (2000-05), a obecnie bęny firmy PREMIER (Premier Series)-klon, harwdware firmy GIBRALTAR, talerze firmy ZILDJIAN, naciągi firmy REMO I AQUARIAN-bass drum.

"ŚLIMAK " jako perkusista ma na swoim koncie około tysiąca koncertów w tym kilkanaście tv. kilka warsztatów perkusyjnych oraz wywiadów w prestiżowych pismach muzycznych , blisko trzydzieści albumów.

W 2011 został wybrany najbardziej inspirującym perkusistą wszechczasów wedlug czytelników magazu Perkusista.

>Początki w Acid Drinkers- Litza pokazał mi jakiegoś małolata w okularach i powiedział, że to nasz nowy bębniarz- wspomina Titus. "Ale niech okulary ściągnie jak będzie koncert" -odpowiedziałem. Tym małolatem okazał się Maciek"Ślimak"Starosta. W tym czasie był uczniem drugiej klasy szkoły średniej muzycznej w klasie perkusji. Do tej samej szkoły chodził Tomek Goehs ówczesny bębniarz Turbo i Wilczego Pająka. Ale Śliamaka na próbę ściągnął Litza. Bo po raz kolejny okazało się, że świat jest mały. Obaj mieszkali na tym samym osiedlu. Maciek swój zestaw Polmuzów ustawił w garażu rodziców. Tam ćwiczył. Któregoś razu obok garażu szedł Robert i dał się zwabić dźwiękom. Wiedziałem, że on gra w Turbo i to mnie speszyło. Zaczęliśmy gadać. Skończyło się na tym, że ja go wypytywałem z otwartą gęmbą o wszystkim związane z Turbo. Podjarany byłem strasznie. Maciek nie miał jeszcze wtedy długich włosów, ale interesował się muzyką metalową. Grał nawet w zespole Penthouse z... Arkiem Wielgosikiem, przyjacielem Litzy z bloku, późniejszym gitarzystą Creation Of Death. Litzę pamiętał jeszcze z czasów Slavoya. Był po prostu na jednym z koncertów kapeli Nurt. Wyszedł stamtąd oszołomiony i jednocześnie pewny tego, co chce robić dalej. Bo zawsze imponowała mu gra na perkusji. Jak miał dwanaście lat stworzył sobie nawet pierwszy zestaw bębnów. Do zestawu perkusyjnych domowej roboty a la Ślimak potrzebny był tylko stary odkurzacz i szafa pełna starych zabawek. Wziąłem rurę od elektroluku i stary łuk. Przewiązałem je taśmą klejącą. Elektroluks miał kopułę, w którą wkładało się rurę. Włożyłem to tam, aby stało. Na tym łuku osadziłem trzy bębenki dziecięce kupione w sklepie z zabawkami. Już miałem trzy przejściówki. Centralkę zrobiłem z kartonu, stopę z pedału od maszyny do szycia(włożyłem pałeczkę, przykleiłem taśmą).Mogłem już grać. Rakietę tenisową owinąłem bardzo szeleszczącą folią i wyglądała zupełnie jak werbel. No i miałem prawie całe bębny. Puszczałem sobie różne kasety i do tego próbowałem grać. To było strasznie prymitywne. Grałem do takiej płyty Tonpressu, gdzie był Maanam, Lady Pank. Ale zbyt długo ten zestaw nie mógł wytrzymać ,po prostu nie miała prawa. Więc gdy Maciej dostał się do bardzo popularnego o obleganego przez ośmioklasistów w Technikum Energetycznego(dwadzieścia osób na miejsce), rodzice w nagrodę kupili mu upragniony zestaw Polmuzów. Ustawił je w garażu i zaczął grać. Przez pierwsze półtora roku ćwiczył przy płytach. A dlaczego akurat wybrał perkusję? Inne instrumenty też mnie interesowały, ale pełno było gitarzystów. Perkusistów i wokalistów zawsze brakowało...-przynajmniej takie odnosiłem wrażenie. Już wtedy zaczął słuchać heavy metalu. Najpierw tego łagodniejszego w rodzaju Scorpions, Accept i TSA. Później doszła Metallica i Anthrax. Maciej był wierzącym i praktykującym katolikiem, należącym do oazy czyli wspólnoty kościelnej. Jedno(słuchanie heavy metalu) i drugie(wiara) walczyło w nim. Wszystko przez jarocińskie wybryki "satanistów", którzy podczas festiwalu w 1986 roku odprawili "czarną mszę" na tamtejszym cmentarzu. Zabili przy tej okazji kota i zbezcześcili jakiś grób. Maciek bał się satanistycznego przekazu tej muzyki. Nawet Metallicę o to podejrzewał. Pierwszy raz usłyszałem Metallicę ze składanki Tonpressu "Hell Comes To Your House. To był utwór "Creeping Death". Plotki na temat tych wszystkich satanistów i muzyki metalowej przerażały mnie. Metallica strasznie mi się podobała, jednał bałem się, że też śpiewa o szatanie. Nie chciałem, aby tak fajny zespół o tym śpiewał. Tam jest taka wstawka w refrenie "Die by my hand". Ja myślałem, że oni tam śpiewają "hell" i załamało mnie to [...] Maciek trafił na "Wieczór płytowy" i jego wątpliwości zostały rozwiane. Tego wieczora puszczano AC/DC, Ratt i Metallicę. Wtedy poznałem "Master Of Puppets". Słuchałem z wielką obawą. Po nadaniu płyty nastąpiły tłumaczenia tekstów. Ucieszyłem się, bo okazało się, że Metallica nie śpiewa o szatanie. Zakochał się w muzyce zespołu Jamesa Hetfielda i Larsa Ulricha. Oprócz braku szatana spodobała mu się gra na perkusji tego ostatniego. Ba!- oszalał na jej punkcie. Jego gra była niesamowita. Lars stał się moim wzorem. Przede wszystkim bardzo fajnie aranżował bębny. Miał swój styl. Zawsze podobała mi się jego gra na płytach. Po pewnym czasie zaobserwowałem, że nie jest wirtuozem. Gra swoje i jest znakomitym showmanem. W studiu siedzi, popracuje, żeby wszystko było OK. Na koncercie mniej zwraca uwagi na granie, ale na to, jak się zaprezentować. To mi się najbardziej w nim podoba. Chcę go w tym naśladować. Zresztą...Cały czas powtarzam jego zagrywki. Już wtedy Maciek postanowił pójść do średniej szkoły muzycznej. Zaczął przygotowywać się do egzaminów. Przez to zawalił pierwszą klasę i musiał zmieniać Technikum Energetyczne na...Spożywcze. Do szkoły muzycznej też się nie dostał. Klapa na całej linii. Udało się dopiero w następnym roku. Wtedy dopiero rodzice spojrzeli na jego hobby przychylnym okiem. Na początku rodzice sceptycznie podchodzili to mojego grania. Nie bardzo wierzyli, że coś z tego będzie. Właśnie w szkole po raz pierwszy wystąpił na scenie. Miało to miejsce na jakimś przeglądzie muzyki angielskiej. Wraz z kolegami ze szkoły zagrał "Private Investigation" Dire Straits- w dwudziesto minutowej, dwuczęściowej wersji. W pierwszej części Ślimak grał na dzwoneczkach, aby za chwilę przesiąść się do zestawu perkusyjnego. Zespół został doceniony i spośród stu wykonawców zakwalifikowano go do finału. Nie zdobył żadnej nagrody, ale koncert finałowy był występem numer dwa w biografii Maćka. Jednak chłopcy musieli skrócić swój utwór Ślimak zagrał tylko pierwszą część. W szkole poznał Tomka Goehsa, który grał już w Turbo i Wilczym Pająku. Goehs pokazał mu trochę trików, które wykorzystywał w grze obu zespołów. Potem było wspomniane pierwsze spotkanie z Litzą.Kilka dni później drugie. Miałem motor Simpson. Kiedyś Goehs bardzo śpieszył się na próbę i poprosił mnie abym go podrzucił ze szkoły muzycznej do Nurtu, gdzie ćwiczyli. Zawiozłem go i zostałem na próbie, aby popatrzyć jak grają. Robili wtedy płytę "Epidemie". Nie minęły dwa, trzy tygodnie. Jechałem właśnie do szkoły. Litza zatrzymał mnie gdzieś po drodze. Zapytał się, czy nie chciałbym pograć w zespole. "Pewnie!"- odpowiedziałem. Zapytałem co grają. "No wiesz, trochę pod Metallikę". Nie wiedziałem czy sobie poradzę, bałem się. Miałem grać z poważnymi ludźmi, a ja właściwie nie umiałem za dużo. Okazało się, że tymi poważnymi ludźmi są Titus i Popcorn. Zaprosili go na próbę, która jak zwykle odbywała się w pokoju Titusa. Ślimak przyjechał do Titusa swoim Simsonem. Nie przypominał jeszcze faceta z okładek płyt Acidów. Nosił okulary, włosy miał obcięte na jeżyka. Pierwsza próba rozpoczęła się mniej więcej od takiej rozmowy: Jaką masz ksywę?- spytał Titus przy wejściu. Co?- odpowiedział zdezorientowany Maciek. No...jak się przezywają? -wytłumaczył. Wołają na mnie hmmm Ślimak-z ulgą skończył perkusista. No dobra Ślimak, siadaj! Ten numer idzie...i zaczęła się próba. Maciek zyskał sobie takie przezwisko podczas oaz. Wzięło się ono z bajki "Ślimak Maciej". Podczas rozmowy z Titusem po prostu przypomniał sobie o nim. Titus na początku nie zwracał uwagi na nowego perkusistę. Bębniarz jest, ale nie muszę mu od razu ręki podawać- tłumaczył. Miał siedzieć i grać. Nie nawijaliśmy w ogóle. Nie byłem zainteresowany jakimś tam tematami tylko konkretną próbą. Ale po graniu zapytałem się go czy napije się winka. On na to "Nie piję"." No to przejebane" pomyślałem. Ślimak był wówczas abstynentem. Gdy zobaczył, jakie ilości wypija Titus, przeląkł się próbował temu zaradzić. Byłem wtedy totalnym antyalkoholikiem i bardzo martwiło mnie picie Titusa. "Kurczę, jak on będzie tak chlał to długo sobie nie pogra w zespole" -myślałem. "Zachleje się na śmierć". Kiedyś w końcu zadzwoniłem do niego zmartwiony. Titus odebrał to pewnie jako jakieś gówniarstwo. Powiedziałem mu" Titus może byś tak nie pił. Wiesz, to się źle skończy"- zacząłem jakieś smętne teksty puszczać. Titus oczywiście nie przejął się uwagami młodego perkusisty, nie przywykłego do rock'n'rollowego życia. Ale wróćmy do pierwszych prób. Rzecz jasna, zgodnie z tradycją, nie grano na prawdziwej perkusji .Ale tym razem sprawa zaszła trochę dalej, bo zamiast kibelka na bieliznę pojawiła się...deseczka do mięsa. Titus: Pełno było na niej gąbki. Miała 10 cm na 15,ale jakoś w to trafiał. Mówił, że odbija się jak werbel. Zagrywki z prób Ślimak ćwiczył w garażu. Dostał też kasety ze starymi nagraniami i opracował na nowo partie swoich poprzedników. Titus wahał się cały czas. Przecież Ślimak zupełnie odstawał od pozostałych. Przeważyła jednak fachowość. Ważniejsze było to, że ze wszystkich innych dotychczasowych bębniarzy Ślimak miał największe pojęcie o bębnach. Miał podstawy i praktykę. Dla niego wiele rzeczy było oczywistych. To mi się w nim najbardziej podobało-wspomina Titus.

>Zespoły- obecne: Acid Drinkers, Flapjack, Arka Noego, kiedyś: Houk, Dog Family

>Żona- Magda

>Rodzeństwo-starsza siostra Marysia

>Będąc dzieckiem chciałem zostać kierowcą ciężarówki, albo Luckiem Skywalkerem

*teksty zaczerpnięte z "Raportu o Acid Drinkers" Leszka Gnoińskiego

www.slimak.art.pl by